poniedziałek, 16 marca 2015
Chwila oddechu... czyli przedsiębiorcza Polka w Kluczborku
Dla zaczerpnięcia głębszego oddechu udałyśmy się do "Panie Kazimierzu gdzie są klucze" czyli do Kluczborka, tzn. Kazimierza... Ale też nie pogardziłyśmy odwiedzinami u Zygmunta I Starego w miejscu jego urodzenia - Kozienicach. To właściwie tam się stołowałyśmy i spacerowałyśmy w towarzystwie kijków i psów...
Głęboki oddech i głęboko zachowany spokój nie pozwolił mi się udusić, kiedy zachłysnęłam się landrynko-cukierkiem. Zgodnie z zasadami, nie przejawiłam najmniejszej nawet paniki. A na koniec wydałam głośny okrzyk zwycięstwa, że człowiek zdolny jest do samouzdrawiania i zachowania życia, jeśli tylko taka jest jego wola:)
No i wróciłam do miasta stołecznego wypoczęta psychicznie, ale nie fizycznie... Jednak zmęczenie psychiczne dopadło mnie z samego rana... I to jest właśnie ta jednostka chorobowa na którą ostatnio cierpię, znana psychologom pod nazwą wypalania się zawodowego... Ech!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz