piątek, 18 marca 2011

Obfitość, czyli zrób sobie cud sam!


Przywykliśmy myśleć, że nic nie zależy od nas.
Po części nie jest to naszą winą. Tak jesteśmy wychowywani w domu, w szkole, w społeczeństwie. Tak też wolimy myśleć. Z drugiej strony świat nie potrzebuje ludzi uświadomionych, nie dałby rady zarządzać sobą mądrzej.
My, z drugiej strony, też nie chcemy spojrzeć sobie w twarz i zauważyć, że sami jesteśmy stwórcami własnego życia, idziemy w stronę usprawiedliwień, że przecież, że ostatecznie…że raczej… że nie zależymy sami od siebie…
Owszem, do pewnego stopnia racja…
Choroby, przejścia w inny wymiar…
Owszem…
Choć i choroby nie do końca! Przecież często wiążą się z nakładaniem na siebie zbyt dużego ciężaru, wywołanego przez pośpiech, stres i brak szacunku dla własnych potrzeb. 

Optymistycznie, w życiu każdego człowieka może przyjść taki moment oświecenia lub przebłysku. Taka nagła potrzeba odmiany, dobroci i szacunku dla każdej jednostki. Taka chwila, w której nagle zdajemy sobie sprawę, że chcemy je mieć: szacunek, zrozumienie i poczucie obfitości. Poczucie obfitości, taką wewnętrzną spójność (dla mnie powiązaną trochę z intuicją), która wskazuje nam drogę.

Działanie obfitością związane jest z pozytywnym nastawieniem i głębokim przekonaniem wewnętrznym, że zaplanowane i wykonywane czynności w pełni się powiodą, wypełnią. Zielone światło dla zdarzeń przemyślanych, których zaistnienia chcemy. Spójność pojawiających się ciągów myślowych w naszych szarych komórkach. Jeśli popracujemy nad nowszym i bardziej dla nas odpowiednim oprogramowaniem zaczniemy zauważać, że procesy pożądane mają miejsce. A świat wokół nas zaczyna wyglądać właśnie tak, jak to sobie wymyśliliśmy. Wszystko, w co wierzymy zaczyna się materializować. Zaczynamy odczuwać wszechogarniające nas poczucie obfitości. Trzeba tylko uwierzyć w cuda!





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz